Otwierając oczy na słońce,
widzę co poranek zasypaną siedzibę Radia Masowych Fałszerzy.
Cień historii przelatuje gdzieś przez zmęczone płucazimnego papierosa;
ostatniego w mozolnym przekonywaniu świata,
że nie wierzę w ludzi.
Nieważne już nic.
{jcomments on}
Please wait...