wiatr skradł już wszystkie dzieci z drzew,
a prezenty rozdał trawie i kamiennym
stopniom, głaskanym przed śniadaniem
przez powiązane gałęzie.
od kilku dni na drodze do szkoły
wypiętrzają się co raz to nowsze łańcuchy
gór. gromadzą jeziora. ich białe tafle
pękają ze strachu przed traktorami butów.
tej nocy w naszych snach, płozy wyznaczą
krzywiznę pagórkom, worki zejdą żlebem.
zdobędziemy jednodniowe fortece.
poranek, lekko uszczypnie, powyżej linii
szalika.
{jcomments on}
Please wait...