Pośród świecących gwiazdek milionów
Ciebie wybrałem do dni ostatnich,
Kiedy tułałem się mroczną stroną
Złociutką bramą wyszedłem z matni.
Jaśniejesz blaskiem na nieboskłonie
Gdzieś w tle bladziutkie wielkie planety,
Dobrocią co dzień serdecznie płoniesz
Diamentem dla mnie jest taki przesyt.
W cieniu się schował zdumiony księżyc
Strapieniem przygasł ze wstydu rogal,
Rozświetlasz lazur wzrokiem potężnym
Po brylantowych prowadzisz drogach.
A Niedźwiedzice i Andromeda
Ledwie się snują w cudnym błękicie,
Pewnie już wiedzą, że szans im nie dasz
Bo dla mnie jesteś szczęśliwym życiem.
{jcomments on}
Please wait...