Subskrypcja

Wpisz swój e-mail, a będziemy Cię informować o najnowszych wydarzeniach na Zaszafie.pl!

Nasza klasa

Wiktoria Witak | środa, 14, lipiec 2010 14:55

Mój pluszowy przyjaciel


Pewnego jesiennego dnia strasznie się nudziłam. Nie miałam ochoty na czytanie, rysowanie ani nawet na grę na komputerze. Aż tu nagle, niespodziewanie wpadłam na świetny pomysł:

– Mamo! Jest taka przepiękna pogoda! Pójdę pozbierać kolorowe liście w parku!
Ubrałam kurtkę, buty, czapkę oraz szal i wyruszyłam do parku.
Niewiele czasu zajęło mi dotarcie na miejsce, ponieważ park był bardzo blisko mojego miejsca zamieszkania. Uradowana goniłam się z innymi dziećmi, chowałam się w kupkach liści… Tyle było tych zabaw, że trudno je wszystkie wymienić. Kiedy wszyscy poszli do domów na obiad, ja zajęłam się zbieraniem liści. Chciałam podarować je mojej mamie, aby ozdobiła nimi stół. Zbierałam je z wielkim zaciekawieniem. Każdy listek starałam się nazwać. Byłam naprawdę zdziwiona, że w parku jest tyle kolorów: żółty, czerwony, złoty, brązowy… Było po prostu przecudnie!

Nagle, kiedy chciałam podnieść różnokolorowy liść kasztanowca, zauważyłam schowanego małego… misia! Tak, to był miś! Mały, pluszowy misio zostawiony zapewne przez jakieś dziecko. Był malutki, brązowy, lecz miał oderwane oczko, nóżkę i uszko. Zrobiło mi się go okropnie żal. Musiał na pewno bardzo zmarznąć w taką jesienną pogodę. Schowałam go pod kurtkę i pobiegłam do domu. Czym prędzej powiadomiłam mamę:

– Mamo, mamo! Nie uwierzysz! W parku znalazłam małego misia. Ma oderwaną nóżkę, oczko i uszko. Muszę mu pomóc!

Wzięłam nitkę i igłę z tzw. „szafki krawieckiej”. Poszukałam najpiękniejszy guziczek z mojej kolekcji i przyszyłam go w miejsce dawnego oka. Pasował jak ulał!
Poszukałam najpiękniejszy brązowy materiał oraz watę. Wycięłam z niego kształt uszka i nóżki, wypchałam watą, zaszyłam i przyszyłam do misia. Pluszaczek wyglądał jak nowy.
Od tego czasu misio został moim największym przyjacielem. Codziennie się z nim bawiłam i nigdy go nie zaniedbywałam. Aż pewnego wieczoru, kiedy właśnie kładłam się spać, jakiś cieniutki głosik przemówił:

– Dziękuję ci, Kasiu! Dziękuję!

Długo zastanawiałam się, kto to powiedział. Wreszcie zrozumiałam. To mój mały, pluszowy przyjaciel podziękował mi za uratowanie mu życia.
{jcomments on}
(0 - głosowań)

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Tytuł:
Komentarz: