Wraca jaskółka z długiej podróży,
by gniazdo lepić pod dachem dużym.
Lata ptaszyna tam i z powrotem
i znosi różne drobinki z błotem.
Spieszy się bardzo, pot z główki ściera,
by skończyć wreszcie ten trudny kierat.
Przysiada chwilę w nowiutkim gnieździe,
sprawdza dokładnie, czy dobrze będzie.
Jeszcze na chwilę wzbija się w górę,
aby przywitać znajomą chmurę.
Szepce cichutko bielutkiej mgiełce:
– Pięknie wyglądasz w nowej sukience.
Gdy się skłoniła chmurce i mgiełce,
to powróciła cała w rozterce.
Usiadła cicho, skrzydła złożyła,
z radości wielkiej ślepka zmrużyła.
{jcomments on}
Please wait...