Słoneczko wesołe jak co dzień,
Dziś rano na niebie wzeszło.
I przeglądając się w kałuży wodzie,
Pomyślało, że gdzieś by się przeszło.
Oczka więc przetarło, ułożyło promyki,
Wzięło też parasol, wygodne włożyło buciki.
Pogłaskało kotka mruczącego cudnie
I dziarskim krokiem ruszyło na południe.
Przez lasy i łąki szło godzin kilka.
W lesie szyszki zbierało i spotkało wilka.
Wilk ten niegroźnie pomachał ogonem
I nie mając złych zamiarów, pobiegł w drugą stronę.
Szumem traw zielonych i śpiewem skowronka
Przywitała Słonko kolorowa łąka.
Słonko wnet narwało wielki bukiet kwiatów
Ze zbóż, chabrów, rumianków i maków.
Biegnąc za motylem, nie patrząc przed siebie,
Dotarło do rzeczki, gdzie było jak w niebie:
Rześki chłód powietrza, błękit w lustrze wody.
Usiadło więc na brzegu, zanurzyło nogi.
Siedząc tak spokojnie, pomyślało sobie:
„Toż to już południe! Trzeba dalej w drogę!
Tym razem zobaczę, co jest na zachodzie.
Może jest tam jakieś przeogromne morze?!”
Idąc wciąż przed siebie, do miasta trafiło.
Choć było tam głośno, to też całkiem miło.
Budynki wysokie, mnóstwo aut pędzących
I ludzi do Słonka się uśmiechających.
Za miastem się rozciągał widok doskonały:
Doliny, góry, lasy, strumyki oraz skały.
I nagle przed Słoneczkiem, pomiędzy obłoczkami,
Wyrosła cudna tęcza uszyta kolorami.
I były tam kolejno: czerwony jak malina
I kolor pomarańczy, i żółty jak cytryna,
Zielony tak jak trawa, niebieski niczym niebo,
Błękitny oraz fiolet jak ciemne winogrono.
Doliną przy strumyku Słoneczko poszło dalej.
Po lewej miało skały, zaś strumień ów po prawej.
Lecz nagle spostrzegło, że droga się zmieniła,
Że idzie teraz w górę, a ścieżka jest zawiła.
Spotkało tam niedźwiadka, przesympatycznego,
Co łapką mu pomachał: „Jak się masz, kolego?”
Świstaka też widziało i nawet dwie kozice.
I nim się obejrzało, już było na szczycie!
Na samym szczycie widok wprost był niebywały!
Dojrzeć można było stamtąd świat niemal cały!
Słoneczko zachwycone, przysiadło na kamieniu,
A że było zmęczone, zasnęło w oka mgnieniu.
I śniło mu się wtedy, że Zmierzch swą ciemną ręką
Otulił świat i ludzi śpiących mięciutką kołderką.
Zaś wśród gwiazd na niebie Księżyc zapalił,
Który całą noc czuwał, by wszyscy smacznie spali.
{jcomments on}
Please wait...