Dziś od rana na podwórku
Wielkie zamieszanie,
Bo, podobno, ktoś Burkowi
Zjadł pierwsze śniadanie.
– Hau, hau – szczeknął piesek z żalem –
Gdzie mój kawał mięsa?
Ktoś go zjadł i nie zostawił
Dla mnie ani kęsa!
– Kukuryku – zapiał kogut –
To bardzo nieładnie.
Niech na tego, kto to zrobił,
Ciężka kara spadnie.
– Ko, ko, ko, to nie do wiary –
Zagdakała kurka –
Jakże można zabrać komuś
Śniadanie z podwórka!
– Gę, gę – gąska zatroskana
Rzekła do gąsiora –
Chodźmy razem i o pomoc
Poprośmy kaczora.
– Kwa, kwa, kwa, a cóż ja mogę
Poradzić wam na to?
Trzeba znaleźć nam złodzieja
I ukarać za to.
Kaczor zwołał nadzwyczajne
Zebranie w stodole
I poprosił, by zwierzęta
Siadły grzecznie w kole.
– Moi drodzy, przykra sprawa
Dziś rano wynikła:
Psu Burkowi porcja mięsa
Tajemniczo znikła.
Jeśli widział ktoś lub słyszał
Coś podejrzanego,
Niechaj powie, bo musimy
Odnaleźć winnego.
– Mu, mu – krówka zamuczała –
Widziałam na łące,
Jak z podwórka uciekały
Dwa szare zające.
Świnka na to – Ja słyszałam,
Jak o wczesnej porze
Ktoś nieznośnie hałasował,
Chrum, chrum, chrum, w oborze.
Może to był dzik, a może
Lis albo i sarna...
I tak trwała przez dzień cały
Ta dyskusja gwarna.
– I ha ha – koń zarżał wreszcie –
Zapytajmy Burka,
Jak to było, gdy mu mięso
Skradziono z podwórka.
Burek więc im opowiedział:
– Spałem sobie błogo,
Kiedy nagle usłyszałem,
Że ktoś idzie drogą.
Patrzę, a przy budzie leżą
Schab i kości białe.
Kości zjadłem, ale mięso
Na rano schowałem.
Jednak, gdy się obudziłem,
Schabu już nie było...
– Piesku, piesku, wszak to wszystko
Tylko ci się śniło!
{jcomments on}
Please wait...